Wskazówki dla początkujących

WYPRAWA INDIE PAKISTAN- WSKAZÓWKI

Przez to, że ostatnio brałam udział w konkursie, w którym musiałam opisać moja podróż po Indiach i Pakistanie, mam tutaj cały długi wyczerpujący opis. Niestety, do konkursu obowiązywał limit znaków, więc moja historia została znacznie okrojona. Tutaj podaję pełną, znacznie ciekawszą i barwną wersję. Mam nadzieję, że jeśli ktoś to kiedyś przeczyta, to może chociaż trochę mu się to kiedyś przyda w jego własnej podróży:)

KOSZTY- w zależności od tego w jaki sposób się podróżuje mogą być bardzo różne. Ja przedstawiam koszty mojej 2 i pół miesięcznej podróży po Indiach i Pakistanie, zawierające wszystko.

lot w dwie strony – 1500 zl + 200zl autobus do Pragi w dwie strony

wiza- 250 zl
autobus Delhi- Manali – ok 40 zl
cieple ubrania z kaszmirskiej wełny (potrzebne do podróży przez Himalaje) : ogromny szal, spodnie i kurta – ok 80zl
pokój w guest housie w obrębie Fort Road i Library Road – 12 zl z noc x 3 = 36zl
jurta przy Panggong lake – ok. 20zl
pozwolenie na wjazd terytorium Kaszmiru – ok. 40zl
Taj Mahal – 37 zl

Wejścia do fortów w Agrze  Lahore-  razem ok 20 zl
Lahore Delhi bus – ok 120 zl w dwie strony
Lahore- Islamabad bus – 30zl
Rawalpindi- Qetta- Lahore loty- ok. 400 zl
metro w Delhi, którego używaliśmy każdego dnia naszego pobytu w Delhi, razem – ok 30 zl

jedzenie- około 600zl

pamiątki- ok 100

Razem- ok. 3500zl

TRANSPORT

Tanie loty do Indii i innych miejsc w Azji-  oferty można obserwować na stronie Fly4free.pl lub mlecznepodroze.pl tak właśnie skorzystaliśmy z promocji aerosvit z Pragi do Delhi i z powrotem za ok 1500 zl. Czasami są loty nawet tańsze.

Po Indiach przemieszczaliśmy się głównie autostopem, co było dosyć proste. Ludzie są bardzo przyjaźni i pomocni, a przede wszystkim ciekawi autostopowiczów z Europy. Czuliśmy się bezpiecznie jeżdżąc autostopem, tym bardziej, że lokalna społeczność bardzo dobrze zna drogi, które często mogą być kłopotliwe w Indiach.
Następnym tanim środkiem transportu są lokalne autobusy, zarówno w Indiach, jak i w Pakistanie, wystarczy pójść na dworzec i po prostu znaleźć kierowce, który wykrzykuje miasto, do którego chcemy jechać. W kasie czasem można kopić bilet lub płaci się po prostu kierowcy lub kontrolerowi. Jeżeli oczekujemy wyższego standardu, można zamówić autobus z klimatyzacją i wszelkimi innymi wygodami w specjalnych biurach turystycznych albo przez internet. Biura turystyczne łatwo zauważyć, bo pełno ich w centrum większych miast. Tam również można wynająć już jedną z droższych form transportu, czyli prywatny samochód terenowy. Jednak z wielu doświadczeń moich i moich znajomych, wiadomo mi , że nie do końca się to opłaca, gdyż samochód trzeba dzielić jeszcze z innym pasażerami, których często jest więcej niż miejsc.
Następnie mamy do wyboru pociągi. Bilet można kupić przez internet, jeżeli ma się Indyjskie konto(można poprosić znajomych) lub na dworcu, jednak najczęściej musi być to z pewnym wyprzedzeniem. Jest pełen wybór warunków podróży, od najtańszej klasy ekonomicznej, w której jest gorąco, ciasno i niewygodnie, ale za to bardzo ciekawie, aż po droższe przedziały z klimatyzacją i również miejscami sypialnymi.
Z Indii do Pakistanu można się dostać tylko jednym środkiem transportu – autobusem. Teoretycznie istnieje też samolot, ale jest strasznie drogi, z przesiadką w DUBAJU!!! więc to bez sensu. Dostępna na chwilę obecną jest tylko jedna linia autobusowa, z biletem w jedną stronę za ok 60zł. Założono ją w ramach polepszenia stosunków Indyjsko- Pakistańskim. Autobus jedzie przez Wagah border i jest w zupełności bezpieczny. Ja nim jechałam sama i czułam się bardzo bezpiecznie, a obsługa dbała o moją wygodę i dobre samopoczucie. Dziwiono się tylko, ze nie chcę korzystać z usług tragarzy na granicy i wolę sama nieść mój plecak. W Indiach i Pakistanie nikt nie traktuje tragarzy jako coś nadzwyczajnego. Po prostu, wszyscy są przyzwyczajeni, ze ktoś niesie ich bagaż.
Podsumowując, uznałabym autostop za najlepszy środek transportu, jeżeli ma się jeszcze ze sobą drugą osobę, najlepiej mężczyznę. Jako kobieta, sama, wybrałabym podróż autobusem. Najlepiej siadać koło innej kobiety, gdyż kultura tych krajów znacznie różni się od naszej europejskiej i czasami samotnie podróżująca, szczególnie młoda kobieta, może być widziana, jako szukająca przygód. Niekoniecznie mam na myśli tutaj jakieś złe zamiary, raczej po prostu ciekawość.

Teraz kwestia poruszania się po mieście. Miejskie autobusy są tanie i łatwo się dogadać gdzie się jedzie, pytając miejscowych. Każdy rozumie parę słów po angielsku. Chociaż może przerazić ilość ludzi, no i tutaj rada dla samotnie podróżującej kobiety – lepiej przejść sobie do części kobiet, lub po prostu nie stać sama w tłumie facetów. Oczywiście, trochę tutaj wyolbrzymiam, ale dla dobrego samopoczucia należy unikać nadmiernego zainteresowania. Zarówno mężczyźni jak i kobiety w Indiach, z czystej ciekawości będą się na nas chcieli popatrzeć, czasami dotknąć.Przy czym dodaje, że nie należy tego traktować z wrogością, bo dla nich to nie jest nic złego.
W Delhi, mają świetną sieć metra, dzięki której można bez problemu poruszać się po tym ogromnym mieście. Warunki są lepsze niż w niektórych liniach metra w Europie. Świetna klimatyzacja, kilka przedziałów tylko dla kobiet, gdzie jest więcej miejsca i bardzo kolorowo:) i dobrze rozbudowana linia.
Z obrzeży miasta do metra dojeżdżają minibusy. Które też są najczęściej wypełnione po brzegi. Tutaj wskazówka – czasami jest tak dużo ludzi że nie zdążymy się przepchać do wyjścia. Aby kierowca się zatrzymał na naszym przystanku, musimy po prostu raz mocno uderzyć w metalową ścianę minibusa (krzyki tutaj raczej nic nie dają). Również współpasażerowie są bardzo pomocni w znalezieniu naszego celu.
Wygodną opcją transportu po mieście są motoriksze. Można je bez problemu zatrzymać na ulicy, są dosyć tanie i świetnie odnajdują się w miejskim ruchu. Dzięki swoim niewielkim rozmiarom, mogą przecisnąć się miedzy samochodami i dotrzeć na miejsce znacznie szybciej. Czasami jednak trzeba się targować o cenę i to na prawdę ostro. Najlepiej najpierw się kogoś spytać ile mniej więcej będzie nas kosztowała jazda rikszą do konkretnego celu, żeby potem mieć pewność ile powinniśmy zapłacić. Czasami też dla białych są wyższe ceny, z czym niestety trzeba się pogodzić.
Riksze rowerowe polecam tylko na krótkie dystanse, są droższe i wolniejsze.
Jako ostatnie zostawiam taksówki, gdyż są najdroższe. Kierowcy często stosują wyższą stawkę dla turystów, poza tym taki sposób poruszania, w porównaniu z innymi wydaje mi się dość nudny:)

NOCLEG

Najczęściej spaliśmy używając courchsurfing.org. Ludzie w Indiach są bardzo gościnni i nawet jeśli się ma całkiem nowy profil na couchsurfingu, chętnie przyjmują do siebie. Na couchsurfingu znaleźliśmy naszego super hosta w Delhi, u którego warunki spania – własny czysty pokój z łazienka i klimatyzacja plus super towarzystwo, szansa na poznanie nowych znajomych i nieznanych miejsc w Delhi to coś o wiele lepszego niż jakikolwiek hostel. Z couchsurfingu korzystaliśmy też w Manali, Jammu, Amritsar – gościł nas dość popularny wśród całej couchsurfingowej społeczności Amritsaru szik, który bardzo przybliżył nam zasady swojej religii, oprowadził po złotej świątyni i zapoznał z wieloma tradycjami, o których nie moglibyśmy się dowiedzieć nigdzie indziej. Także z couchsurfingu korzystaliśmy w Agrze, w Srinagarze udało nam się nawet spać na jednej ze sławnych łódek- hoteli, a potem ponownie wróciliśmy do naszego hosta w Delhi.
Polecam couchsurfing, gdyż to nie tylko szansa na darmowy nocleg, ale również na poznanie nowych, na prawdę ciekawych ludzi, odwiedzenie wspaniałych miejsc, o których się nie miało pojęcia. Można również podzielić się wspólnymi spostrzeżeniami, nauczyć swojego hosta czegoś o naszej kulturze, przełamać stereotypy i bariery kulturowe. A wiadomo, że nic nam nie pozwoli poznać kraju tak dobrze, jak poznanie jego mieszkańców.

Kolejnym pomysłem jest spanie u przyjaciół, ludzi których się poznało w drodze, lub przy autostopowaniu – to już zależy od osoby. My w naszej podróży byliśmy bardzo otwarci na zawieranie nowych znajomości. Także ludzie, których spotkaliśmy na naszej drodze byli bardzo pomocni. Nieznajomi w Indiach i Pakistanie często będą Wam oferowali nocleg lub wspólny posiłek. Daleko im od Europejczyków, którzy pewnie nawet by nie wpadli na taki pomysł albo za bardzo by się bali. Podróżując po tych krajach, trzeba zrozumieć, że ich kultura bardzo się różni od naszej, dlatego niesamowicie tutaj pomoże nam nasza otwartość.
W Pakistanie miałam łatwiej, o przyjechałam już odwiedzić kogoś, kogo znałam, także dużo czasu spędziłam w jego rodzinnym domu. Jednak reszta noclegów to byli jego znajomi i rodzina, a także hostele, o których zaraz powiem.

Hostele/ hotele– w każdym mieście są inne.

Np. w Jammu nikomu nie polecam korzystania z hostelu, gdyż są niesamowicie drogie i brudne. Za to couchsurfing funkcjonował tam doskonale.W Delhi polecam przejść się po centrum- jeżeli liczymy na tanie hotele, to najlepszym miejscem jest Paharganj. Jest tam na pewno super tanio, można się targować, jednak warunki mogą nie odpowiadać każdemu. Dodatkowo, nie polecam bukowania hosteli przez internet, ponieważ to, co jest opisywane na stronie, rzadko kiedy jest prawdą. Tanie hostele na Paharganju zwykle nie mają wysokiego standardu.

Z kolei bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie hostele a raczej Guesthousy w Leh. To małe, można powiedzieć prawie buddyjskie miasteczko w Himalajach i guesthousy są tam na prawdę sielankowe. Najczęściej właścicielami są Tybetańczycy. Polecam szczególnie te w okolicy Fort Road i Library Road. Są blisko centrum ale jednocześnie w spokojnej dzielnicy, mają w około dużo zieleni i tętnią harmonią, po prostu chce się tam zostać. My zostaliśmy w July Guesthouse, ale spokojnie mogę powiedzieć, że wszystkie inne hotele w tej okolicy są godne uwagi- wiemy, bo najpierw byliśmy zobaczyć wszystkie, zanim wybraliśmy ten nasz.

W Pakistanie w górskiej wiosce- Nathia gali, również można znaleźć wiele hosteli w bardzo niskiej cenie, tuż przy głównej drodze. Tutaj cena zależy od widoku, im wyżej, tym lepszy widok, tym drożej.

Jeżeli szukamy hostelu w Islamabadzie, to polecam przejechać się kawałek obok, do jego bliźniaczego miasta (tak są nazywane) – Rawalpindi. Jest tam o wiele taniej,a miasto tętni życiem i z pewnością każdy łatwo tam znajdzie nocleg w przystępnej cenie.

W miastach trochę bardziej niebezpiecznych, takich jak Quetta, radziłabym spotkać się z kimś z miejscowych ( np można ich znaleźć własnie na couchsurfingu, gdyż są tam też grupy umożliwiające poznanie ludzi z określonego miasta), i zapytać o radę gdzie jest w tej chwili najbezpieczniej się zatrzymać, lub po prostu skorzystać z zaproszenia miejscowych.

W Kaszmirze, kiedy zatrzymaliśmy się nad Pangong lake, spaliśmy w jurtach ustawionych tuz obok jeziora, które należały do jedynej rodziny mieszkającej w tej okolicy. Można znaleźć tam także hotele ale już znacznie dalej od jeziora. A przecież cały urok w tym, żeby po przebudzeniu rozsunąć kotary jurty i podziwiać ten niezapomniany widok gładkiej tafli w której odbijają się górskie szczyty.

Tutaj podam kilka wskazówek jak je znaleźć z poszczególnych miastach:
Leh, guesthousy – wpisujemy w google “fort road, leh, india” i mamy obraz dokładnie tej okolicy w której znajduje się ich najwięcej i są najlepsze, nawet niektóre z nich są zaznaczone na google.maps
W Manali korzystaliśmy z couchsurfingu, ale hostele tez bardzo łatwo znaleźć. Wystarczy przejść się centrum miasta i albo spodoba Wam się jakiś, albo sami zostaniecie zaczepieni przez tzw. ‘naganiaczy’, których czasami opłaca się posłuchać, a czasem już można zacząć targować cenę:)
W Delhi, w dzielnicy Paharganj, na Main Bazar Road i w jej odgałęzieniach znajdziemy dziesiątki hosteli i guesthousów – nie zapomnijcie o targowaniu!
Hostele w Nathia gali też są niektóre zaznaczone na google.maps – przy głównej drodze, czyli Nathia gali Rd.

Dam Wam jeszcze jedną ważną radę – jeżeli boicie się couchsurfingu albo spania w domach poznanych ludzi, to nie bukujcie hostelu przez internet i nie nastawiajcie się na konkretne miejsce. W krajach takich ja Pakistan czy Indie funkcjonuje to zupełnie inaczej. Kiedy dotrzecie do miasta, przejdźcie się główną drogą, po centrum, popytajcie ludzi, pochodźcie trochę obejrzeć parę hoteli, porozmawiajcie z właścicielami o tym czego oczekujecie – jeśli hotel nie spełnia waszych standardów, właściciel na pewno zna kolegę, zaraz za rogiem, który ma coś lepszego do zaoferowania. Tam nie ma takiego pojęcia konkurencji jak u nas w Europie. Właściciele hoteli współpracują, trzymają się razem (również w jednym rejonie mają zbliżone ceny i określone dokładnie do jakiej ceny mogą się targować z turystami), więc czasami od hotelu do hotelu można znaleźć ten właściwy.

CO JEŚĆ

Wszystko! Na prawdę, należy spróbować wszystkiego, gdyż kuchnia Indyjska i Pakistańska są tak wspaniałe, że potem będziemy tylko żałować, że czegoś nie spróbowaliśmy.
Ważne- trzeba uważać aby nie pić nieprzegotowanej wody i nie jeść rzeczy niedosmażonych, niedogotowanych, w szczególności mięsa i ryb. Rzadko kiedy podają surowe warzywa, więc z tym raczej nie ma problemu. Powinno się również tak jak mieszkańcy tych krajów zagryzać posiłek podaną na boku chilli i cebulą, które skutecznie zabijają bakterie i zapobiegają zatruciom pokarmowym.

To nie prawda, że nie powinno się jeść jedzenia z ulicy. O ile osoba nie ma super wrażliwego żołądka, może jest jedzenie z ulicy, ważne tylko żeby było dobrze usmażone, np mięso.
Polecam spróbowanie mleka kokosowego, lub kokosa, który właśnie sprzedają na ulicy i ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne na układ pokarmowy- potwierdzone prze mojego przyjaciela lekarza;)
Tak samo shish kebaby, które też często można spotkać na ulicznych straganach. Kolby kukurydzy, ciepła herbata, prażone rośliny strączkowe. Nie dość, że pyszne, to bardzo zdrowe.

Jedząc typowe Indyjskie jedzenie, my z właśnie moim przyjacielem Krzysiem schudliśmy kilka kilo i czuliśmy się o wiele zdrowiej. Jest ono mało kaloryczne i zawiera dużo roślin strączkowych, niewiele mięsa. Potrawy bazują głównie na ryżu, warzywach, czasem kurczaku. W Pakistanie z kolei mają dużo potraw mięsnych, które są po prostu wyśmienite. Świetnie doprawione i dobrze przyrządzone. Ciężkostrawne mięso dobrze zagryźć typowym chapati i popić jogurtem , np. takim z miętą. Mniam!

Ceny jedzenia ‘street food’ to nie więcej niż 30 rupii, czyli 1,50 zl.  Takie jedzenie też bardzo często podają na przystankach autobusu czy pociągu. Więc nigdy się nie trzeba martwić o prowiant. Tak samo o wodę, sprzedają ją wszędzie, więc raczej nie potrzebujemy robić jakichś specjalnych zapasów.

Jeśli chodzi o napoje, to najlepiej według potrzeb kupować butelkowaną wodę. Niesamowitym odkryciem był dla nas też butelkowany sok z mango. Sprzedawany odpowiednio schłodzony jest pyszny i bardzo słodki, więc daje też dużo energii. W Himalajach, na wielu postojach sprzedają gorącą herbatę. Zagryzana herbatnikami dobrze pomaga walczyć z chorobą wysokościową. Taki  lekka ale za to ciepła słodka przekąska, sprawdza się w górach i dodaje sił na dalszą drogę.

Co do jedzenia w restauracjach. Ogólnie  nie polecam chodzenia do drogich, ładnie wyglądających, zrobionych na ‘styl europejski’ restauracji. Ponieważ, to czym się różnią od tych ‘brudnych’ to tylko ceny. Jeżeli zajrzycie do kuchni, będzie ona mniej więcej w takim samym stanie jak w tanich lokalnych barach. Także najlepiej iść tam gdzie jest pełno ludzi i to tych miejscowych. Jeżeli jest pusto, trzymajcie się od tego miejsca z daleka.

W Delhi zaraz na przeciwko Dworca kolejowego jest ulica restauracji. Do wyboru do koloru. Każdy może wybrać co chce. Nie zachęcają one czystością ale jedzenie jest na prawdę przepyszne i raczej bezpieczne.
Często jest problem w Indiach ze znalezieniem kuchni nie- wegetariańskiej. Hindusi raczej rzadko jedzą mięso, bo ich po prostu na to nie stać. W bogatszych dzielnicach Delhi znajdziecie dużo ‘mięsnych’ restauracji, ale są one tak europejskie i nieciekawe, że polecam inna dzielnicę na spróbowanie mięsnych potraw. Zaraz przy ogromnym meczecie Jama Masjid, w muzułmańskiej dzielnicy przy przystanku metra Chandni Chowk znajduje się pełno restauracji prowadzonych przez muzułmańską społeczność w Delhi, a Muzułmanie przyrządzają najlepsze mięso na świecie!
W Lahore polecam wszystkie restauracje na Diamond Market, zaraz przy Lahore fort. Mają tam wyśmienite potrawy i duży wybór. Poza tym to urocze miejsce.
W podróży przez Himalaje warto zatrzymać się w jurtach ustawionych przy drodze. Zostaniemy przyjęci z niesamowitą gościnnością, a także zadziwi nas jak tamtejsi ludzie potrafią przygotować tak wspaniałe dania, z tak niewielkiej ilości składników dostępnych dla nich w środku Himalajów. Raczej w tych miejscach nie należy się targować o ceny jedzenia, bo są one już ustalone, a ludzie żyjący w tych warunkach są na prawdę biedni.
W Srinagarze warto spróbować oryginalnej Kaszmirskiej kuchni, która różni się nieco od indyjskiej.
W Amritsar ciekawym doświadczeniem jest spożycie posiłku razem z dziesiątkami pielgrzymów w Złotej świątyni. Posiłek jest za darmo (można dać dowolny datek) i jest bardzo prosty, ale to niesamowite uczucie, jeść wspólnie ze wszystkimi w wielkiej sali. Później można również zobaczyć, jak wszyscy zgłaszają się dobrowolnie do zmywania naczyń.

Jeżeli się je w taniej restauracji, cena posiłku w zależności od ilości potraw, może wynosić od 50 do 200 rupii, czyli 2,50 do 10 zl, w Pakistanie z reguły jest trochę taniej, jednak warto tam spróbować częściej podawanego mięsa, które z kolei jest odrobinę droższe.
Można też jeść w bardzo bardzo obskurnych barach, których połowa jest w zasadzie na ulicy i nie ma gdzie siedzieć, ale jedzenie jest równie dobre za mniej niż 2 zl.

Próbowałam wszystkich wymienionych wyżej opcji i wszystkie by równie dobre, jednak nic nie zastąpi jedzenia gotowanego w domu. Jeżeli kiedykolwiek w Indiach lub Pakistanie dostaniecie zaproszenie na posiłek do domu, nie odmawiajcie! O ile to możliwe, wszystko gotowane w domu jest jeszcze lepsze od restauracji. To na prawdę niezapomniane przeżycie kulinarne!

W Indiach i W Pakistanie opłaca się też zawitać do tamtejszych restauracji albo budek z kuchnią chińską. Tamtejsza kuchnia chińska różni się od tej tradycyjnej tym, że została zmodyfikowana żeby zadowolić tutejszych  klientów. Czyli jest o wiele lepiej przyprawiona, ma więcej głębokich smaków, a niektóre potrawy przyprawione ostrym sosem chilli nabierają nowego wymiaru.
Również ważną częścią kuchni Indii i Pakistanu są słodycze. Zupełnie inne niż u nas i o wiele słodsze. Pachną cynamonem, imbirem, cytrusami i najważniejszym- kardamonem. Są na prawdę wyjątkowe!

Aha! WAŻNA WSKAZÓWKA – jemy tylko prawą ręką! Jedzenie lewą ręką jest uznawane za obraźliwe i obrzydliwe, gdyż służy ona do podcierania się z toalecie – w Indiach i Pakistanie nie mają papieru toaletowego, używa się garnuszka z wodą, lub strumienia wody.

OPIS PODRÓŻY

TRASA:
Polska- Praga- Delhi- Manali- Leh- Pangong lake- Leh- Srinagar- Jammu- Amritsar- Agra- Delhi- Lahore- Islamabad- Rawalpindi- Nathia gali- Islamabad- Quetta- Lahore- Delhi- Praga- Polska

CEL PODRÓŻY:
Naszym głównym celem podróży było lepsze poznanie kultury, przełamanie stereotypów, nauczenie się trochę ‘nieeuropejskiego’ stylu myślenia. Byliśmy bardzo otwarci i podróżowaliśmy głównie stopem. W Indiach korzystaliśmy często z couchsurfingu, a w Pakistanie do którego pojechałam już sama, żeby się spotkać z moim przyjacielem, poznałam najgościnniejszych ludzi na świecie, dzięki których życzliwości miałam często gdzie spać i co jeść.
Moim najważniejszym celem było zbliżenie się do ludzi, poznanie ich i zobaczenie jak na prawdę żyją.

ZWIEDZANIE
Delhi – dzięki rozbudowanej linii metra zwiedziliśmy niemal każdą dzielnicę miasta. Podam tutaj kilka najważniejszych rzeczy które nam się udało obejrzeć.
Qutub Minar – wspaniały park, tak samo nazywa sie przystanek metra na którym trzeba wysiąść. Jest pełen bujnej zieleni, można ja już zobaczyć z okna metra odcinającą się od szarości miasta. (wejście za darmo, niektóre obiekty w środku płatne)
Paharganj – kolebka wszystkich turystów, hipisów, handlarzy. Szalone miejsce, pełne energii, które trzeba zobaczyć w Delhi.
Delhi fort (płatne)
Jama Masjid – ogromny meczet w muzułmańskiej dzielnicy (płatne)
Chandy Chowk
Lotus temple – wejście do środka płatne, jednak park i widok z zewnątrz(o wiele bardziej interesujący) za darmo
ogromną ilosc Gurudwara – czyli świątyń szikhów, w których najczęściej, w samym środku znajduje się jezioro z wodą, można odpocząć i porozmyślać w spokoju (zawsze wejście za darmo)
Hauz Khas park
Gurgaon – to nowa dzielnica Delhi, która znajduje sie ak daleko, że w sumie już nie jest uważana za Delhi. Jest super nowoczesna, kiedy poszliśmy zobaczyć ją w nocy, wyglądała jak jakieś kosmiczne miasto

Manali- to miasto tam gdzie zaczynają się Himalaje, pełne życia. Stamtąd warto zacząć swoją podróż wgłąb Himalaji i można się też odpowiednio przygotować kupując cieplejsze rzeczy. Na tamtejszym targu sprzedają miejscowe materiały i ubrania, robione z czystej kaszmirskiej wełny, które będą nas grzały lepiej niż najdroższa sportowa  kurtka. Trzeba się dużo targować i mieć dobre wyczucie i prawidłowo rozpoznawać materiały, tak aby nie kopić czegoś bezwartościowego.

Leh- miasteczko w centrum Himalajów. Stamtąd himalaiści zaczynają swoje wyprawy. Jest nazywane Małym Tybetem, bo większość społeczności to Tybetańczycy. Można tam zobaczyć buddyjskie świątynie, kupić tybetańskie pamiątki i wybrać się np na wyprawę do Pangong lake. Leh jest na tak dużej wysokości, że możemy zacząć już odczuwać brak tlenu, na co mieszkańcy przybyli z nieco zabawnym rozwiązaniem dla turystów- otwierając tzw. Bary tlenowe.

Pangong lake- wycieczkę można wykupić w biurze turystycznym np w Leh, lub pojechać autostopem – najpierw trzeba załatwić pozwolenie, bo to terytoria wojskowe. Na prawdę się opłaca, gdyż widok jeziora jest niezapomniany.

Srinagar- miasto na jeziorze. Dużo mieszkańców tego miasta, żyje w łodziach i barkach na tutejszych jeziorach. Znajduje się tam nawet cały bazar na wodzie.

Jammu- przystanek po drodze, nie polecam tego miasta na zwiedzanie, jest dosyć zwykłe a w dodatku bardzo brudne

Amritsar- przyjechaliśmy tam żeby zobaczyć Złotą Świątynię, która na prawdę robi wrażenie. Byliśmy też jednego popołudnia na Wagah border – czyli granicy z Pakistanem, gdzie codziennie odbywa sie pokazowa zmiana warty. Ceremonia jest dość śmieszna, ale ciekawa i wesoła.

Agra- pojechaliśmy tam oczywiście żeby zobaczyć Taj Mahal i Agra fort. Szczerze mówiąc Taj Mahal robi lepsze wrażenie z daleka niż z bliska. Z daleka jest piękny, taki jak sobie wyobrażałam! Jednak z bliska- jest tam pełno ludzi, bilety są drogie a sam budynek jest zaniedbany i widać że coraz bardziej niszczeje. Zdumiewa mnie cała praca włożona w wykonanie takiego ogromnego pałacu, jednak przez zaniedbanie, stracił duzo ze swojej świetności.

Agra fort jest miły do zwiedzania. Można się spokojnie przejść po zakamarkach starej budowli i jasnych gankach .

Lahore- Lahore fort zrobił na mnie większe wrażenie niż Agra fort. Miał więcej zachowanych zdobień i  zieleni. W środku znajdował się przepiękny ogromny meczet. Zaraz przy forcie mieści się sławna diamentowa dzielnica, która kiedyś była znana z prostytucji, teraz większość to bary i restauracje. Lahore jest podobne do Delhi, jednak nie ma jeszcze tak dobrze rozwiniętej komunikacji. Dlatego ciągłe korki mogą być męczące. Jednak jest o wiele wiele czystsze. Nie wiem dlaczego ale w Pakistanie na ulicach było o wiele mniej śmieci niż w Indiach.

Islamabad- to bardzo młode miasto. Ma około 50 lat. Jest jednak nieco puste i bez charakteru. Ma szerokie ulice, wzdłuż, których jest ustawionych wiele nowych budynków, ale brak w nim atmosfery kolorowego Pakistanu. Można odwiedzić główny meczet, który jest na prawdę ogromny i nowoczesny.
Za to Rawalpindi- bliźniacze miasto Islamabadu jest żywe i pełne barw. Tam najlepiej robić zakupy. Na głównym bazarze znajdziemy tysiące tanich sklepów z biżuterią, materiałami i oryginalnymi pakistańskimi strojami, które są niezwykle bogato strojone i kolorowe.

Nathia gali- znajduje się Parku narodowym. To mała wioska w zielonych spokojnych górach, gdzie panuje bardzo wilgotny klimat. Można się uwolnić od gorąca panującego w stolicy i zanurzyć w kojącej zieleni lasu. Nie ma tam za wiele ludzi, a widoki są cudowne. Jest wiele tras wycieczkowych przez góry. Częste deszcze i nisko opadające chmury tworzą tajemniczą spokojną atmosferę, a intensywna zieleń tamtejszej roślinności powala.

Quetta- to miasto przy granicy z Afganistanem. Mieszkałam tam u rodziny mojego przyjaciela w Hazara town, wśród społeczności Hazara. Doświadczają oni wielu prześladowań na tle religijnym. Pomimo to ich społeczność jest bardzo gościnna. Wytłumaczono mi dużo problemów w dzisiejszym Pakistanie. Mogłam przez to lepiej zrozumieć sytuację społeczną i polityczną tego kraju, o której niestety nie można się dowiedzieć nic z Polskich mediów.
Góry u których podnóża leży Quetta, to coś niesamowitego! Wyglądają jak zaczarowane- nie można oderwać od nich wzroku:) Górska wspinaczka zaprowadzi nas do małych świątyń i meczetów ukrytych w górskich szczelinach. Ciekawy jest też widok skalnego miasta, zbudowanego na jednym ze zboczy.

NAJWSPANIALSZE RZECZY JAKICH UDAŁO MI SIĘ DOKONAĆ:
Przejechanie autostopem najwyższej drogi na świecie, tzw. Highest pass
Spróbowanie najwspanialszego jedzenia, którego nie można porównać do niczego co jadłam w Europie
Poznanie społeczności żyjącej w Quecie, zobaczenie na własne oczy i zrozumienie dokładniej konfliktu religijnego w Pakistanie
Pozbycie się fałszywych przekonań i stereotypów na temat Indii i Pakistanu

WSKAZÓWKI

Podczas podróży, poruszona niewyobrażalną ilością ludzi na ulicach, napisałam kilka rad:
JAK PRZETRWAĆ NA ULICY W INDIACH
1. Trzeba być w pełni skoncentrowanym
2. Jeżeli chcemy dotrzeć do jakiegoś konkretnego celu na czas- nie wdawać się w dyskusje z obcymi ludźmi
3. Słuchać klaksonów- czasem mają też na celu ostrzeganie, oprócz zwykłego bezsensownego trąbienia
4. Najlepiej zawsze, tak jakby, chować się za jakąś osobą. Tzn. że jak riksza skręci i będzie chciała w Ciebie wjechać, to najpierw wjedzie w tą osobę (nie śmiejcie się, rikszarze na prawdę się nie przejmują)
5. Uważać na dziury w chodniku, krawężniki, psy, bezdomne dzieci i biedaków plączących się pod nogami
6. Uważać na skórki od banana!
7. Jeśli pada deszcz lub padał w ciągu kilku ostatnich godzin, unikać chodzenia w miejscach gdzie położono płytko chodnikowe! Na 100 % większość z nich jest obluzowana i cała woda z błotem i czymkolwiek co znajdowało się pod płytkami wyląduje na Waszych butach.
8. Trudne – nie denerwować się, zachować spokój
9. Jeśli chcesz kupić jakiekolwiek owoce, czy inne jedzenie ze straganów na ulicy, to popatrz najpierw ile płacą za nie hindusi. Szanse, że sprzedawcy będą Cię chcieli oszukać wynoszą jakieś 90%
10. Wyłącz swoją złość na klaksony i brud, na te setki ludzi i włącz swój ‘inner peace’

INNE PRZYDATNE RADY

Weź leki przeciwbiegunkowe, mocne. Jeżeli przydarzy Ci się biegunka to na prawdę ciężko znaleźć toaletę. I nie licz na załatwieniu się w ustronnym miejscu. W Indiach i Pakistanie nie ma ustronnego miejsca – jest za dużo ludzi!

Przygotuj się na to, że w tych krajach NA PRAWDĘ jest dużo ludzi, co może być czasem bardzo irytujące. Przechodnie mogą się na Ciebie gapić, chcieć sobie zrobić z Tobą zdjęcie, podać rękę itp. trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości

Zawsze się targuj! Ceny są zazwyczaj mocno zawyżone, bo jesteś biały.

Nie ufaj Hindusom, jeśli Ci tłumaczą drogę. Czasami jak nie wiedzą gdzie co jest zmyślają, bądź potakują bez sensu. Najlepiej spytać kilku ludzi żeby być pewnym. Jeżeli do rozmowy włączy się więcej ludzi i wszyscy mają to samo zdanie to na pewno mają rację!

Nie dawaj nic biednym dzieciom. Nawet jeśli szczerze proszą. Po pierwsze- zaraz wokół utworzy się gromadka jakichś 30 dzieci. Po drugie, większość z nich pracuje dla mafii, albo dla gangów, które nielegalnie zmuszają dzieci do żebrania.

W Pakistanie, jeśli jesteś kobietą, w niektórych miejscach lepiej zasłonić włosy. Ze względu na szacunek dla ich tradycji i żeby uniknąć ciekawskich spojrzeń. Głównie dotyczy to mniejszych miast.

Często noszenie tradycyjnych stroi, głównie w Pakistanie wzbudza szacunek miejscowych i wywołuje sympatię.
Również ważne jest zarówno w Indiach jak i w Pakistanie, dla kobiet i dla mężczyzn, unikać krótkich spodenek, odkrytych ramion. Nie chodzi o to, że ktoś Cię aresztuje, wyzwie, czy będzie niemiło zaczepiać. Tylko o to, że będą wtedy o Tobie myśleć jak o głupim turyście, co nic nie wie, którego łatwo oszukać i przez to że Ty nie szanujesz ich obyczajów, oni też stracą do Ciebie szacunek.

Jeżeli faktycznie bardzo zależy Ci na zobaczeniu Taj Mahal idź wcześnie rano, kiedy jeszcze nie ma tylu ludzi.

Nie bierz nadmiaru prowiantu w długie podróże autobusem, pociągiem. Będziesz zawsze żałował, że nie spróbowałeś pysznych przekąsek oferowanych przez obchodnych sprzedawców.

Zdarza się, że niektórzy będą próbowali od Ciebie wyłudzić pieniądze- nigdy nie wierz, jeśli ktoś Ci wmawia, że musisz koniecznie coś kupić albo za coś zapłacić. Zasięgnij spokojnie informacji.

SZANUJ KULTURĘ KRAJU W KTÓRYM JESTEŚ I ICH TRADYCJE! NIE OBRAŻAJ LUDZI TYLKO DLATEGO, ŻE COŚ CI SIĘ NIE PODOBA LUB CZEGOŚ NIE ROZUMIESZ!

2 thoughts on “Wskazówki dla początkujących”

  1. Pingback: Pianino
  2. You post very interesting posts here. Your blog deserves much bigger audience.

    It can go viral if you give it initial boost, i know very useful service that can help you, simply type in google: svetsern traffic tips

Leave a Reply