pożegnanie z rodziną

06.08.2011

Gruzini są bardzo rodzinni. Zazwyczaj mają kilkoro dzieci, które nie tylko przysparzają im zmartwień ale są również niezmiernym powodem do dumy. Większość czasu spędzają z rodziną i są z nią niezwykle związani. Można zaobserwować na każdym kroku, jak wyjątkowo ważna jest dla nich rodzinach. Odbija się to również w ich relacjach z innymi.

W naszym drugim tygodniu pobytu w Tvebishi, do Gospodarzy przyjechał wnuczek- Saba. Pobyt ośmiolatka w domu był powodem do wielkiej radości. Widziałam jak uśmiechają się cali rozpromienieni, jak zagadują do niego pieszczotliwie, zaczepiają, żartują. Kilka dni później przyjechała ich starsza córka z kolejnym wnuczkiem, o wiele młodszym Mathe. Mały wszystkich rozśmieszał. Niedawno nauczył się chodzić i poruszał się po domu pijanym krokiem. Wizyta ich obu, napawała naszych Gospodarzy szczęściem. Kiedy tylko Mathe pojawiał się na horyzoncie, równocześnie pojawiał się uśmiech na twarzy naszej Gospodyni. Był w centrum uwagi wszystkich domowników. Często pomimo kłótni i sprzeczek, szybko mijał im zły nastrój i ponownie cała rodzina siedziała i gawędziła przy piecu. Nawet po nie wiadomo jakich awanturach i krzykach potrafili się z tego śmiać i znowu okazywać sobie miłość i przywiązanie. Również nas zaczęli traktować jak domowników. Mama była bardzo smutna, że jedziemy…Zapraszała nas na narty w styczniu i na następne wakacje. Podczas tego cudownego czasu, który spędziliśmy w ich skromnym domu, okazali nam tak wiele ciepła i życzliwości. Uważam ich za na prawdę wspaniałą rodzinę…

Ostatnie dni w Svaneti spędziliśmy bawiąc się z Sabą, starszym z wnuków, i rozmyślając nad dalszym losem naszej podróży. W końcu nadszedł dzień wyjazdu. Mama dała nam Svańską sól, charakterystyczną przyprawę, która już zawsze będzie mi się kojarzyć z Gruzją. Wsiedliśmy wcześnie rano w marszrutkę, która zawiozła nas do Tbilisi. Tam mieliśmy się spotkać z naszym patronem, sponsorem i przyjacielem Aleko.

Krótko po naszym ponownym spotkaniu, znaleźliśmy się na powrót w posępnym hotelu Marilyn. Czekaliśmy na odzew z Ambasady Iranu w sprawie wiz, które zdawały się nie do zdobycia.

Leave a Reply