początek

Początek podróży poszedł nam dosyć szybko i łatwo. Samo dostanie się autostopem do Turcji nie było trudne. Razem z Pawłem niewiele czekaliśmy.

Wystartowaliśmy z Mikołowa i do Budapesztu łapaliśmy pojedyncze krótkie podwózki. Po kilku godzinach snu w krzakach, na nowo budowanej stacji benzynowej przed Budapesztem, znaleźliśmy ciężarówkę, która jechała do Aradu. Wszystko byłoby pięknie, gdybyśmy tylko nie zgubili jej na rumuńskiej granicy, a Paweł nie zostawił w niej swojego cennego atlasu Europy.

Wszystkie te cierpienia wynagrodził nam kolejny kierowca- sympatyczny Rumun Emanuel, który zawiózł nas spod granicy w okolice Brasov’a i dał nam pełno jakiejś szynki, którą przywiózł z Niemiec. Dodatkowo załatwił nam miłe przyjęcie na tureckiej stacji benzynowej, zagadał do kilku osób i jakiś turecki kierowca ciężarówki zgodziła się nas wziąć do Istanbułu, a może nawet do Ankary.

**

Leave a Reply