gwiazdy na niebie Tvebishi

..wczoraj widziałam spadającą gwiazdę, chyba pierwszy raz w życiu… Była piękna. Lecąc w dół po szerokim łuku kreśliła za sobą złocistą smugę na czarnym niebie. To było niesamowite. Myślałam, że takie spadające gwiazdy istnieją tylko w bajkach. Pomyślałam życzenie. Rok później życzenie się spełniło…
***
Relacja z dnia wczorajszego:
– byliśmy skorzystać z internetu w Gand Hotel Ushba. Hotel jest nowy i drogi. Tradycyjne drewniane belki nad głową i kamienna podłoga przeplatają się z elementami nowoczesności. Pokoje na piętrze zajmuje jakaś rodzina Norwegów.
– Paweł miał dzień na obrażanie Muzułmanów.
– Cały czas dzwonił telefon.
– Wieczorem piłowałam długie kłody drewna razem z Babuszką. Quenta pomagała. Potem rąbałam już mniejsze spiłowane kawałki na niewielkie sztuki mieszczące się do pieca. Coraz lepiej mi idzie.
– Robiłam pierogi razem z Quentą, która mnie potem zostawiła, żeby zagonić krowy. Mamy nie bylo więc musiałam sama ogarnąć całą kuchnię. Jednocześnie wyłąwiałam z wrzątku już ugotowane pierogi licząc tylko na swoje wyczucie czasu, robiłam nowe i próbowałąm rozdzielić te już zrobione, żeby je wrzucić do gotującej się wody. Pomimu wszelkich trudności, udało się. Pierogi wyszły całkiem nieźle. Nawet Tata dał swoją aprobatę, kiwając głową i śmiejąc się ze mnie. A ja w końcu dowiedziałąm się czegoś na temat funkcjonowania ich drognej kuchni. W dużej aluminiowej misce w rogu odkryłam rosnące ciasto. Z niego wcześniej robiłyśmy pierogi i chleb.
– Dałam jeść Pari.
– Podziwiał gwieździste niebo. Wcześniej nigdy nie widziałam tylu gwiazd, może zobaczyć całą drogę mleczną. Szkoda że potrafię z nich tylko rozpoznać Wielki Wóz.

Leave a Reply