Droga do sypialni

4.08.2011
Droga do sypialni
W ciemności pokonuję drewniane stopnie- eti, ori, sami, othri, huti, exi… Powoli wchodzę na górę. Gdy docieram do pierwszego piętra dosięga mnie zapach miękkiego, niedawno skoszonego siana. Idę w mroku i wdycham przepełnione nim powietrze, jednocześnie szukając palcami balustrady. Wychylam się przez balkon i na tle atramentowo czarnego nieba lśnią gwiazdy jak światła odległych wysp. Ich blask jest tak jasny i czysty, że zdają się łączyć, znikać i rozświetlać na nowo. Skręcam w lewo. Teraz z dołu dochodzi mnie woń świeżo pieczonego chleba, który jutro rano będzie gotowy w jeszcze nagrzanym piecu. Jest ciemno, tylko między deskami balustrady prześwieca ciepłe światło. Do sypialni już tylko trzy kroki, ale ja nadal stoję przed drzwiami rozkoszując się tym wieczornym spacerem.
***

Leave a Reply