Dlaczego trzeba uważać podczas picia z Gruzinami

10.08.2011

Dni leciały a naszej wizy wciąż nie było. Ogarnęła nas ogólna rezygnacja i nie chciało mi się już nawet jechać dalej. Pracownicy Ambasady kazali nam przyjść w piątek 12.08 ale nawet jeśli wtedy dostaniemy w końcu nasze wizy, to prawdopodobnie nie zdążymy ich wykorzystać. Jeśli mamy być z powrotem 01.09 to będzie niestety za mało czasu! Na nic się zdały moje przygotowania, bo wychodzi na to, że ani Turcji, ani Iranu nie zobaczymy. Byliśmy niejako uwięzieni w Gruzji. Znowu czekaliśmy na Aleko, który obiecał się pojawić, ale jak na razie na darmo. Nie wiedzieliśmy zupełnie co mamy robić…umieraliśmy z nudów. Chciałam iść na ‘zwiedzanie miasta’. Paweł jednak oznajmił, że nie lubi miast i spał cały dzień w hotelowym pokoju. Kiedy tak patrzyłam na niego, marnującego swój cenny czas podróży, wszystko wydawało się jeszcze bardziej bez sensu.

Parę dni temu tak nam się nudziło, że postanowiliśmy skosztować tutejszej wódki i zrobić sobie małe alko party. W tym celu udaliśmy się do sklepu, gdzie niedawno widzieliśmy kilka interesujących butelek. Zatrzymaliśmy się przed sklepową witryną, zastanawiając się jaką wódkę kupić, kiedy nagle w szybie ukazały się odbicia dwóch obserwujących nas wąsatych Gruzinów. Chyba widzieli nasze niezdecydowanie, bo zaczęli tłumaczyć Pawłowi, która z tych wódek jest najsmaczniejsza. Wszystkie nasze Gruzińskie opcje zostały skrytykowane i dowiedzieliśmy się, że najlepsze jest wódka Ukraińska! Podczas kiedy Paweł dywagował na temat wódek z wystawy, ja starałam się rozmawiać po Rosyjsku z naszym drugim nowym znajomym. Wyglądało to głównie tak, że się nieśmiało uśmiechałam, nic nie rozumiałam i potakiwałam głową. W końcu Panowie zaproponowali, żeby razem się napić, dlaczego nie? Spragnieni wrażeń, po naszych ostatnich przygnębiających dniach spędzonych na narzekaniu, zgodziliśmy się bez wahania. Weszliśmy do sklepu, przekonani, że oto właśnie kupimy wódkę i pójdziemy w plener pić. Zostaliśmy jednak zaprowadzeni na nieduże zaplecze, gdzie uwijały się kobiety i biegały dzieci. W głębi pod oknem w ciasnym pokoiku, znajdowały się wygodne siedzenia ustawione dokoła niewielkiego stołu. W taki sposób zostaliśmy zaproszeni na wódkę przez właścicieli sklepu monopolowego. Świetnie! Usiedliśmy na jednej z kanap, a cała rodzina zleciała się, żeby nas zobaczyć. Staropolskim zwyczajem wspólnego picia, wszyscy się sobie przedstawili. Kolega, który wcześniej dawał nam wykład na temat trunków miał na imię Temuri, a drugi, który próbował ze mną rozmawiać, Dawid. Kobiety postawiły na stole Ukraińską wódkę, coca- colę i oczywiście.. jedzenie! Pomimo, że byłam dosyć głodna nie zdążyłam wiele zjeść. Zaczęliśmy pić w takim tempie, że nie było czasu na jedzenie. Niedługo później Temuri i Dawid przyznali nam się, że oni co prawda są już po czterech takich wódkach dzisiejszego dnia, ale co tam, pijemy dalej! Albo Gruzini tak dużo piją, albo to my przyciągaliśmy takich ludzi??? Tamtego wieczora cieszyliśmy się, że mamy towarzystwo. Nie przejmując się więc z kim pijemy, piliśmy bez umiaru. Poleciały kolejne toasty. Za spotkanie, za nas, za kobiety, za brodę Pawła, potem już nie pamiętam…. Wszystko to teraz tylko mgliste wspomnienie, ale pamiętam, że byliśmy wesoło pijani i szczęśliwi z nowej znajomości. Na stół trafiały kolejne butelki. Syn Dawida dał nam mały koncert, grając na tradycyjnym trzystrunowym Gruzińskim instrumencie Panduri i śpiewając Gruzińskie melodie. W pewnych momentach piosenki Temuri wstawał i śpiewał razem z nim, głośno, na całe gardło, czasem jakby trochę tańcząc. Kiedy na stole pojawiła się trzecia butelka 0,7 stwierdziłam, że nie mam już siły i wyszłam na chwilę do toalety. Znalezienie jej zajęło mi wieki (moja ocena czasu jednak nie była w tym momencie zbyt wiarygodna), a kiedy wyszłam nasza mała impreza gdzieś się rozproszyła. Temuri i Dawid nadal byli w sklepie ale Paweł gdzieś zniknął. Na dodatek nikt nie miał pojęcia gdzie się podział. Kiedy w końcu się pojawił spowrotem bełkotał coś bez sensu, twierdząc,że mnie szukał po całym mieście, bo sądził że poszłam już do hotelu. Ja sama miałam alkoholowy mętlik w głowie więc po prostu opuściliśmy sklep i w ogromnym deszczu wróciliśmy do naszego tymczasowego domu. Tam rozegrał się jeszcze większy sajgon, bo ukraińska wódka totalnie zawróciła nam w głowie. Chyba nigdy w życiu nie byłam tak pijana, nie mieliśmy pojęcia co się z nami dzieje. Paweł zarzygał całą podłogę wokół swojej strony łóżka. Ja po tym jak to zobaczyłam również musiałam zwymiotować, ale jako że jestem damą, to do umywalki:) Koniec końców, wszytsko skończyło się dobrze, gdyby nie to, że podczas sprzątania rzygów Pawła zatkał nam się kibel! I do dzisiaj odetkać się nie chce. Także teraz siedzimy i czekamy na Aleka w naszym znienawidzonym pokoju z zatkanym kiblem. Cudownie! Nie mam już ochoty tutaj dłużej siedzić! Chcę wracać do domu…

7 thoughts on “Dlaczego trzeba uważać podczas picia z Gruzinami”

  1. hi!,I really like your writing so so much! proportion we keep up a correspondence more about your article on AOL?
    I require an expert in this space to solve my problem.
    May be that is you! Having a look ahead to see you.

  2. This is the perfect website for anyone who wants to understand this topic.
    You know so much its almost hard to argue with you (not that I really would
    want to…HaHa). You certainly put a fresh spin on a subject which has been written about for years.
    Wonderful stuff, just wonderful!

  3. Howdy would you mind stating which blog platform
    you’re working with? I’m going to start my own blog in the near
    future but I’m having a hard time deciding between BlogEngine/Wordpress/B2evolution and
    Drupal. The reason I ask is because your design seems
    different then most blogs and I’m looking for something completely unique.
    P.S Sorry for being off-topic but I had to ask!

Leave a Reply