شكرا

Siedzę w autobusie z Algeciras do Cordoby. Od kiedy wjechałam do Hiszpani, wszystko wydaje się takie bezbarwne i puste. Hiszpanie wydaja się głupsi i bardziej ograniczeni niż przed wyjazdem, a mnie wydaje się wkurzać ich lenistwo i egoizm, krajobraz za oknem wydaje się być nieciekawy i jednolity. Wszyskie ceny są już ustalone i nie można się targować, pomimo, że są niewyobrażalnie wysokie. Słońce nie zachodzi w tak piękny niepowtarzalnie kolorowy sposób. Brakuje mi odgłosów modlitwy niosących się z minaretów. Życie jest nudne i ludzie są nim znudzeni.

Welcome to Europe!

Nie musisz być dla nikogo miły, bo i tak nic za darmo nie dostaniesz i nawet nikt się nie przejmie twoim losem. Do szczęścia potrzebujesz tylko pieniędzy. To smutne. Oczekiwana radość z powrotu do Hiszpanii trwała 3 minuty i to tylko dlatego, że opuściłam kolejkę pchających się na mnie stłoczonych Marokańczyków przy odprawie celnej. Ludzie tutaj nie patrzą się już na swoje twarze tylko na swoje ubrania, są zmęczeni jazdą luksusowym autobusem, nie odzywają się do siebie ani nie uśmiechają. Chciałam wrócić do domu. Jednak czy nie bardziej ‘w domu’ czułam się na zakurzonych ulicach, wypełnionych krzykiem, wiecznym hałasem klaksonów, kolorami i zapachami. Tam czułam, że żyję. Głód czułam bardziej, i przyjemność z jedzenia też intensywniej, dostrzegałam więcej, byłam bliżej ludzi, chociaż nie rozumiałam ich języka, czułam się z nimi dobrze.

CHCIAŁAM PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM OSOBOM, KTÓRE SPOTKAŁAM NA MOJEJ DRODZE. BEZ NICH MOJA PODRÓŻ BY NIE ISTNIAŁA. ALE PRZECIEŻ… TO NIE JEST MOJA PODRÓŻ, TO ONI SĄ JEJ CZĘŚCIĄ I UCZYNILI JĄ MOŻLIWĄ.

Shokran شكرا

Leave a Reply